Zakupy…
muszę przyznać że niespodziewane, ale udane. Od kiedy zaczęłam zajmować się
haftem w moim domu zaczęły przybywać różne akcesoria potrzebne do tej
działalności. Tamborki, kanwy, biscurn i wszystko to było gdzieś schowane. Gdzieś
to znaczy w takim miejscu w które często coś chowałam a następnie tego szukałam
z myślą w głowie GDZIE ZNÓW TO UPCHNĘŁAM? Moje roztargnienie w tej dziedzinie
wynikało z tego że zajmowałam się wszystkim co związane w haftem w chwili gdy
mój synka spał, a w momencie jego przebudzenia nagle Gdzieś to odkładałam żeby
małe rączki nie porwały owych rzeczy do zabawy. Jakoś nie potrafiłam sobie
zorganizować żadnej szuflady na tylko i wyłącznie te rzeczy. Bo jak wiadomo
szuflada to jest takie miejsce gdzie można znaleźć wszystko przynajmniej ja mam
taką szufladę J. I całkowicie
przypadkiem natknęłam się będąc na
zakupach na drewnianą skrzyneczkę o wymiarach 31x24x8,5 cm. Całkiem spora powinna pomieścić
rzeczy wymagające schowania. W pierwszej chwili przeraziły mnie te przegródki,
ale po uśmiechnięciu się do męża on stwierdził, że bez problemu da się je
zdemontować i tak oto uczynił J. Spodobały
mi się jej spore, ale nie ogromnie wymiary, wiecie taka w sam raz. A także jej
surowy wygląd który można przerobić wedle gustu. Mam już pewne pomysły co do
tych przeróbek ale one ciągle ewoluują. Może Wy macie jakieś pomysły chętnie
przyjmę Wasze podpowiedzi.
