Piesek nr 2

Kolejny pieseczek gotowy do prezentacji. Przedstawiam wam różowego wyfiokowanego pudla. Powiem szczerze, że opornie mi się go haftowało. Zaczęły się wakacje wiec mam pod opieką dwoje dzieci. Mojego syneczka i moją chrześnicę Maję dla której pieski są przeznaczone. Ale tak ciężko się ogarnąć i znaleźć chwilę dla siebie, a konkretnie dla haftu. Jednak musze się streszczać bo jeszcze zapowiedziana metryczka przede mną. Mam nadzieje że kolejne pieski będą powijały się w miarę systematycznie bez żadnych opóźnień. Trzymajcie kciuki.


Przygotowania do kolejnej metryczki

Zaczyna się haftowanie kolejnej metryczki. Tym razem dla mojej przyszłej sąsiadki, która ma się urodzić lada dzień. Poczyniłam już małe przygotowania. Wzór wydrukowany, mulina zakupiona. I tu będzie dla mnie nowość. Metryczkę będę haftować muliną DMC z która osobiście nie miałam jeszcze do czynienia. Miedzy innymi dlatego, że w Suwałkach gdzie mieszkam jest na dostępna tylko w jednej pasmanterii na pięć jakie znam. Zawsze sobie jakoś radziłam, zastępowałam mulinę DMC na Ariadnę i nie narzekałam. W chwili gdy kupowałam DMC pani stwierdziła, że jak raz spróbuje nie będę chciała już innej muliny. Jestem ciekawa czy to się potwierdzi. A jak jest u Was?



Piesek nr 1

I zaczęłam już zaplanowane „I love dog”. Powstał już pierwszy piesek. Niteczki do haftu dobieram sama z zasobów muliny Ariadna jakie posiadam w zasięgu reki. Ja już pisałam praca ma być prezentem dla mojej chrześnicy Majeczki, ale ile radości pierwszy piesek sprawił mojemu Łukaszkowi. No dobra przyznam się mi też sprawia to frajdę. Każdy piesek jest inny ale to będę pokazywać stopniowo w trakcie jak będą powstawały. 


Karmazynowa piękność

Skończyłam karmazynowa piękność. Dokładnie wczoraj wieczorem postawiłam ostatnie krzyżyki, uprałam i uprasowałam. Oczywiście tak jak obiecałam prezentuje efekt mojej pracy. Pozostało jeszcze tylko oprawienie dwa ptaszki (Błękitny marzyciel) i ozdobienie niemi ścianę.


Będąc w temacie ptaszków. Zaszczycił mnie swą obecnością trzeci ptaszek to kompletu. Zagościł na mym balkonie jednak nie pozostał tam długo. A mianowicie do momentu, aż zobaczył go mój mały Łukaszek i swym radosnym głosem krzykną oooooooooo… Gołąbek nie wytrzymał aż takiej radości i odfruną.

W wolnej chwili

W każdej wolnej chwili jaką uda mi się skraść tylko dla siebie z napiętego planu dnia codziennego jaki wyznacza mi mój synek Łukaszek staram się poświęć na moja pasję. Uwielbiam haftować, gdy moje dzieciątko idzie na popołudniową drzemkę staram się postawić kilka krzyżyków, które zbliżają mnie do osiągnięcia pełnego efektu pracy. Dziś tak króciutko, synek śpi więc plan wykonany, zaplanowane krzyżyki są już na swoim miejscu. Jeszcze tylko wyhaftować czerwoną rameczkę, pranie, prasowanie i oba ptaszki będą razem. Mam nadzieje że pełen efekt ukaże się na Mulinkuje lada dzień. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...