Skończyłam
karmazynowa piękność. Dokładnie wczoraj wieczorem postawiłam ostatnie krzyżyki,
uprałam i uprasowałam. Oczywiście tak jak obiecałam prezentuje efekt mojej
pracy. Pozostało jeszcze tylko oprawienie dwa ptaszki (Błękitny marzyciel) i ozdobienie niemi ścianę.
Będąc w
temacie ptaszków. Zaszczycił mnie swą obecnością trzeci ptaszek to kompletu. Zagościł
na mym balkonie jednak nie pozostał tam długo. A mianowicie do momentu, aż
zobaczył go mój mały Łukaszek i swym radosnym głosem krzykną oooooooooo… Gołąbek
nie wytrzymał aż takiej radości i odfruną.
