Sówka bibliotekarka

Witajcie po długiej nieobecności wróciłam do domu, a tym samym postaram się regularnie odwiedzać wasze blogi i Mulinkuje. Co prawda wrzesień będzie dla mnie przełomowy i nie ukrywam, że stresujący. Postaram się nie zostawiać blogowego życia. Lada dzień mój mały synek idzie do przedszkola, a ja nadal poszukuje pracy. Gdzie jedno i drugie jest mega ciężkie dla matki, która ponad 2 lata spędziła z dzieckiem w domu. Trochę trudno jest mi się skupić na swoim hobby gdyż moja głowa jest zaprzątnięta tymi przełomowymi chwilami. Jednak wzięłam się trochę do pracy i powstała sówka mądra główka dla mojego syneczka. Ochotę na jej wykonanie miałam już od momentu, kiedy mąż zrobił synkowi półeczkę na książki. Sówka właśnie została bibliotekarką i zdobi ową półeczkę. Synek zachwycony, w trakcie rozmowy z babcią przez telefon chwali się i pokazuje babci sówkę (jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że przez telefon nic nie widać). 


Sal Kalendarzowo z Lizzie Kate ~ SIERPIEŃ

SIERPIEŃ



Sierpień to miesiąc rocznic. W tym miesiącu obchodziłam urodziny. A także obchodziliśmy z mężem czwartą rocznice ślubu. Ten sierpień jest także inny od poprzednich. A to dlatego że szykujemy wyprawkę dla naszego małego synka, który idzie do przedszkola.

TUSAL 8/2015

Witajcie ja nadal w rozjazdach i nadal hafciarsko niewiele. Słoiczek także zastępczy, a w nim kilka niteczek z pewnego salowego obrazka. 


Pozdrowienia z wakacji


Witajcie, mam nadzieje, że Mulinkuje jeszcze nie uciekało Wam z pamięci. Zaniedbuje ostatnio blogowy świat. Ale jesteśmy, na wkacjach i napawam się chwilami z moimi chłopakami. Obiecuje już niebawem wrócę do blogowego życia.

Pozdrowienia i buziaki.

Zrobione z miłością

Witajcie dziś post nietypowy. Poświęcony moim dwóm panom. A konkretnie temu, co ten większy pan (dalej mężuś/tatuś), zrobił dla tego mniejszego facecika (synusia).


Jakiś czas temu nakręciłam się na urządzanie pokoiku dla syneczka, w końcu duży chłopak z niego. Od września przedszkolak. Były literki filcowe, firanka i dywanik dziecięcy. Zaczęło robić się kolorowo. Jednak czegoś brakowało. Miejsca na liczne zabawki i książek. Nasz synuś uwielbia książeczki. Potrafimy jednego ranka przeczytać około 5. Zabawki można wrzucić do skrzyni, ale do książek trzeba uczyć szacunku już od małego. I tak przekładałam te książki z półki na półkę. A miejsca na nie jak nie było tak nie było. Zaczęłam szukać półki na książki do pokoju dziecięcego. Wiadomo w Internecie można kupić wszystko. Wpadło mi kilka w oko, jednak ceny powalały.  Wybór padł na najtańszą, która mi się spodobała, pokazałam ją mężowi. Oglądałam zdjęcia tej półki, myślałam i wymyśliłam. W końcu do czegoś te narzędzia w domu mamy. Pouśmiechałam się do męża, pochodziłam troszkę za nim i padła decyzja, że robimy taką sami. Robimy dużo powiedziane. Moja rola polegała na wymyślaniu, jaką chce farbę. Gdzie ma wisieć półka i wiele innych ważnych dla mnie spraw. Rola męża polegała na wykonani wszystkich prac samodzielnie. No czasami z małym pomocnikiem, z którym praca szła dwa razy dłużej, bo trzeba było pilnować wszystkich ostrych narzędzi. Nawet wiertło próbował wsadzić sobie do ucha (groza). Jestem bardzo zadowolona z półeczki i dumna z mich chłopaków. Koszt, jaki ponieśliśmy robiąc ją sami zmniejszył się o połowę od kupionej. 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...